Czy producent materiałów budowlanych odpowiada za wszystkie problemy powstałe w łańcuchu dostaw? Zdecydowanie nie. I to nawet jeśli generalny wykonawca wygrał spór z bezpośrednim dostawcą. To jeszcze nie przesądza, że względem generalnego wykonawcy odpowiedzialność będzie ponosił także producent. A niedawno prowadzona przeze mnie sprawa jest na to doskonałym dowodem. Do mojej kancelarii zgłosił się producent materiałów przeznaczonych do budownictwa infrastrukturalnego pozwany o zapłatę 1 miliona złotych odszkodowania. Sąd zgodził się z przedstawionymi przeze mnie argumentami i oddalił powództwo w całości.

Trzy podmioty w łańcuchu dostaw i skomplikowana kwestia odpowiedzialności za wady 

Mój klient – producent i dostawca materiałów budowlanych– znalazł się w centrum skomplikowanego sporu dotyczącego dużego zamówienia publicznego.

Generalny wykonawca podjął się realizacji kontraktu infrastrukturalnego na rzecz jednego z największych zamawiających w Polsce. W związku z tym zawarł ze swoim podwykonawcą umowę dostawy jednego z kluczowych materiałów do realizacji budowy. Podwykonawca zobowiązał się natomiast dostarczyć produkt spełniający konkretne normy.

I tu właśnie w całej historii pojawił się mój klient – producent takiego materiału. Zawarł umowę dostawy z podwykonawcą. Miał produkować i dostarczać materiał we wskazane miejsce. Sam podwykonawca odpowiadał natomiast za magazynowanie materiałów i dostarczenie ich na plac budowy.

Mój klient realizował kolejne dostawy zgodnie z ustaleniami. W trakcie realizacji budowy generalny wykonawca zgłosił jednak zastrzeżenia co do jakości materiału. Twierdził, że nie spełnia on standardów jakości wskazanych w umowie, a tym samym nie nadaje się do realizacji zamówienia publicznego.

Pozew na milion złotych – jak producent został zaangażowany w konflikt z uwagi na rzekomą odpowiedzialność solidarną

Z uwagi na wady generalny wykonawca odstąpił od umów zawartych ze swoim podwykonawcą. Następnie zaczął z nim toczyć spory sądowe o wypłatę odszkodowania. Wszystkie zakończyły się wygraną generalnego wykonawcy. Uzyskane kwoty były jednak mniejsze niż poniesione szkody.

W tej sytuacji generalny wykonawca skupił uwagę na moim kliencie. Wnioski pozornie były logiczne: skoro to producent dostarczył materiał, to on również ponosi odpowiedzialność za jego jakość.

Generalny wykonawca żądał 1 miliona złotych z tytułu wprowadzenia do obrotu materiału niezgodnego z deklaracją jakości, powołując się na odpowiedzialność deliktową i solidarną odpowiedzialność podwykonawcy oraz producenta.

Mój klient miał świadomość, że stawka jest wysoka, a przeciwnik dobrze przygotowany procesowo. Tym bardziej, że wygrał wszystkie spory sądowe prowadzone z podwykonawcą. Właśnie dlatego zdecydował się skorzystać właśnie z pomocy mojej kancelarii – wiedząc, że prowadziłem już wiele spraw dotyczących prawa zamówień publicznych i sporów kontraktowych.

Skuteczna obrona producenta materiałów budowlanych – 3 filary obranej strategii prawnej

Po analizie sytuacji doszedłem do wniosku, że nie ma podstaw do przypisania producentowi odpowiedzialności za problemy powstałe na dalszych etapach łańcucha dostaw. Strategię procesowa oparłem na 3 elementach.

1. Brak dowodów na wadliwość produktu dostarczonego przez producenta

Mój klient systematycznie prowadził kontrolę jakości swoich wyrobów zgodnie z wymaganymi normami i był w stanie to udowodnić. Regularnie zlecał badania, a ich wyniki potwierdzały zgodność produktu z konkretnymi standardami jakości. Dodatkowo w okresie, w którym dokonywał dostaw na rzecz podwykonawcy, przeszedł również pozytywnie inspekcję zewnętrznej jednostki certyfikującej.

Generalny wykonawca wprawdzie przedstawiał wyniki samodzielnie zleconych badań. Nie przeprowadzał ich jednak w terminach wynikających z umowy. Co więcej, mój klient dysponował wynikami własnych badań, sprzecznych z analizami przeprowadzonymi przez powoda. A to właśnie badania prowadzone przez producenta, z uwagi na przeniesienie ryzyk na kolejny podmiot w chwili wydania towaru, powinny być głównym potwierdzeniem jakości.

2. Brak adekwatnego związku przyczonowo-skutkowego między produkcją a wadą badanego materiału

Jeśli produktu na etapie produkcji spełniał wszystkie normy (co potwierdzały dokonywane przez mojego klienta badania), istniała jeszcze jedna możliwość – jego jakość mogłaby ulec pogorszeniu z uwagi na zaniedbania podczas późniejszych etapów łańcucha dostaw.

To podwykonawca, nie mój klient, był odpowiedzialny m.in. za prawidłowe magazynowanie dostarczonego materiału. A gdyby na tym etapie wskutek zaniedbań towar został zmieszany z innym materiałem, mógłby nie spełniać wymaganych standardów.

Taki scenariusz byłby zresztą tym bardziej prawdopodobny ze względu na zachowanie samego podwykonawcy.

3. Podwykonawca nie kwestionował jakości materiału budowlanego i nie zgłaszał reklamacji producentowi

Mimo informacji o reklamacji skierowanej przez generalnego wykonawcę względem podwykonawcy, mój klient nie otrzymał oficjalnego pisma ani nie składał oświadczenia o przyjęciu odpowiedzialności.

Gdyby rzeczywiście towar był wadliwy od momentu produkcji, podwykonawca – jako strona umowy z producentem – z pewnością podjąłby działania regresowe. Brak reakcji z jego strony w tym zakresie podważał natomiast wiarygodność całej teorii, zgodnie z którą materiał od początku nie spełniał ustalonych standardów.

Pełen sukces: sąd oddalił powództwo, a mój klient uniknął zapłaty 1 miliona złotych odszkodowania

Sąd zgodził się z przedstawionymi argumentami. Uznał, że przypisanie odpowiedzialności producentowi przy braku jasnych dowodów na wadliwość produktu w momencie jego wytworzenia byłoby nieuzasadnione. W efekcie oddalił powództwo w całości, a mój klient uchronił się przed zapłatą 1 miliona złotych.

Dzięki podjętym działaniom producent uniknął nie tylko milionowych strat, ale także obronił swoją reputację jako rzetelnego dostawcy materiałów budowlanych.

Ta sprawa to zaledwie jeden z przykładów problemów związanych z realizacją zamówień publicznych. Wartość tego rodzaju kontraktów często opiewa na milionowe kwoty. W wielu analogicznych przypadkach stawka może być więc równie wysoka, a nawet znacznie wyższa niż w tej historii. Właśnie dlatego w sytuacji konfliktu warto zgłosić się po pomoc do doświadczonego radcy prawnego mającego doświadczenie w tej materii. I to nawet jeśli sprawa wydaje się nie do wygrania. Być może tak jak w historii tego producenta sprawa tylko pozornie jest oczywista. W praktyce natomiast istnieje możliwość podjęcia kroków prawnych, które pozwolą uniknąć finansowych konsekwencji nieuzasadnionych roszczeń.